Korzystając z naszej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Używamy ich w celu poprawy jakości z tej strony, specjalnie dla Ciebie, pomagają nam zrozumieć Twoje potrzeby (pomagają nam zbierać statystyki), pomóc naszym partnerom dostarczyć odpowiednią zawartość wyświetlaną na naszej stronie internetowej. Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookie kliknij tutaj .

cookies

V edycję projektu Zamkowe Legendy realizowaliśmy wspólnie z Wieżą Książęcą w Siedlęcinie a wzięły w niej udział dzieci z Vc klasy Szkoły Podstawowej im. Wandy Chotomskiej w Kiełczowie.

W ramach projektu dzieci przygotowały opis legendy o Kunegundzie na zamku Chojnik:

Pewnego dnia w zamku na górze Chojnik zmarł bogaty władca tamtejszych ziem. Po jego śmierci rządy przejęła jego córka – Kunegunda. Zgodnie ze zwyczajem powinna jednak poślubić wybranego rycerza.

Księżniczka miała wielu zalotników, więc postanowiła ogłosić warunki jakie musi spełnić, kto zechce otrzymać jej rękę. Kandydaci na męża mieli za zadanie przejechać konno, w pełnej zbroi z mieczem, kopią i tarczą dookoła zamku po zewnętrznej stronie cienkiego muru. Było to zadanie bardzo trudne do wykonania, a mimo to śmiałków nie brakowało. Kunegunda lubiła oglądać, gdy ginęli w przepaści, która rozciągała się wokół muru. Coraz więcej rycerzy podejmowało się wyzwania i ginęło.

Po pewnym czasie zaczęły krążyć plotki, że wyzwanie jest niewykonalne i coraz mniej rycerzy podejmowało się tego ryzyka. Kunegunda była bardzo niezadowolona z tego powodu.

Kilka lat później do zamku księżniczki zawitał pewien nieznany rycerz. Gość przybył do zamku pod koniec dnia, a rankiem chciał podjąć się wyzwania. Po zmroku, gdy zasiedli do wieczerzy, piękny rycerz zaczął snuć niezwykłe opowieści i historie. Sprawiły one, że księżniczka się w nim zakochała. Przeczuwała, że nic się nie zmienni i rycerz poniesie śmierć, chcąc sprostać wyzwaniu , dlatego też chciała zwolnić rycerza z obowiązku wykonania zadania. Śmiałek odmówił jednak i rzekł „Jestem prawym i szlachetnym rycerzem, a taki rycerz nie wycofuje się z podjętego przez siebie przedsięwzięcia.”

Wczesnym rankiem dzielny młodzian wsiadł na konia i wyruszył na zamkowe mury. Kunegunda, przyglądając się temu, zaczęła się modlić, by rycerz przeżył. Po tym jednak zasłabła i zemdlała ze strachu o ukochanego. Początkowo rycerzowi szło bardzo łatwo, lecz potem, gdy dotarł do najcieńszej i najniebezpieczniejszej części murów, wyzwanie stało się dla niego trudniejsze. Jednak udało mu się przebrnąć na bezpieczną szerokość murów, wykonując tym samym zadanie.

Kunegundę ocknęła się, gdy usłyszała okrzyki radości i zdumienia oraz dźwięki fanfar. Księżniczka z radością podbiegła do swego wybranka. Jednak rycerz nie chciał przyjąć ręki królewny. Siedząc na koniu, rycerz tylko uniósł przyłbicę i oznajmił, że nie przybył tu dla ręki Kunegundy, tylko by położyć kres bezsensownym śmierciom kolejnych śmiałków. Potem odjechał w dal, ku swemu rodzinnemu miastu.

Zrozpaczona Kunegunda rzuciła się w przepaść za utraconą miłością. Od tego czasu w księżycowe noce jej duch błąka się po murach zamku.

a także przygotowały komiks:

oraz ilustrację legendy:

Przygotowały również pracę "Co zyskujemy pracując w grupie":